blog

Kurwa mać !  Nie czuje sie potrzebna, nie słysze pomocy, nie słysze zaangażowania  a hałas entuzjazmu jest dżwiękiem wody spłukującej gówno w kiblu.

Zabiło mnie zatracenie siebie, lecz może nie potrafię się pogodzić jakby z tym że jakby kurwa jakby to ja teraz jakby tu stoje i kruszeje mi serce.

Może jesteś szczurem ? Dojakiegoś kawałka czasu myślałam że jestem trucizną tylko na szczury.. że nie zabijam wszystkiego jak popadnie, lecz myle się ciągle się mylę. Jestem zagubiona, jak to gówno wtym kiblu, jestem warta tego kału, jestem warta ścieku. Chciałam zapobiec temu co działo się kiedyś, bsama widziałam na własne oczy jak to wszystko się kończy jak się źle zaczyna. DLa odmiany robiłam wszystko inaczej, lecz jak widać  nie w tym był problem jest we mnie.


Nie chce niszczyć, ale zmagania się z tym niszcza mnie, przeklęte emocje. Pragnę dwóch wersji  dalszej .. Uciec lub nie egzystować.

Nic nie pamiętam, brakuje mi werwy, brakuje mi kogoś kto mi pomoże, wszyscy którzy mnie znają mówią mi że potrzebuje takiej osoby takiego wsparcia, lekarze mówią poszukaj podpory - ja ją mam ale podpora jest pełna korników, podpore dziubią dzięcioły, moją podpore podgryzają robaki bo moja podpora jest pniem. Tak PNIEM.

Zaopiekuj się mną, pomóż mi, proszę, ja gniję, nie radze sobie, nie podołam.
Jak myślę o tym że mogłabym sprzatnać sama siebie - płaczę i widze na szybko wszystko czemu nie podołałam i czemu nigdy nie podołam widzę  przedmioty które sa pięknymi kształtami i widze też piękne chwile mojego życia, te na koksie, raptem tylko te.

Bo Koks to pien, nie podpora !


Nie potrafię sobie stworzyć pięknej ścieżki!

W dobie...  Pal to !
Opowiem o psyche hair tripie w moim wykonaniu .


Dziękuję
.






Zmęczona . Nie życzę  sobie by zatruwano mnie swoimi chorymi głowami. Swoimi spierdolinami. Prosze, lecz mimowolnie czuje wszystko, co wpływa na mnie negatywnie. Nie życzę by narzucano mi co trzeba, mam swoje etapy obronne jeśli jest to nieakceptowalne przez kogokolwiek kłaniam sie po wyjebiste lakierki i gutbajszicie. Lubie to. Lubie  myśleć a robić co innego, generalnie lubie ironizować.
CHCIAŁABYM MIEĆ MASZYNĘ

KTÓRA SPISUJE CAŁY METLIK Z GŁOWY

I GOŚCIA KTÓRY ROBI POPRAWKI

I DRUGIEGO GOSCIA KTORY WSZYSTKO USTAWIA

I KOLEJNEGO DYRYGENTA

I JESZCZE SPRZĄTACZA KTÓRY SPRZĄTAŁBY MĘTLIK

I KUCHARZA - ŻEBY MI DÓPA NIE ROSŁA.

ALBO LEPIEJ NEGOCJATORA ,

NEGOCJOWAŁBY Z MOIM MÓZGIEM

POTRAFKI KONSUMOWANE

PRZEZ GO

JEGO

JEGO

GO

MOŚCIA

POWABNEGO

WYPUKŁEGO

. WYKLUCZAJĄCEGO SIĘ.

A JEDNAK GARBATEGO. TO WSZYSTKO TRZYMA SIE SWOJEJ SKOMPLIKOWANEJ LOGIKI ALE TRZYMA SIE !
Słyszałam to pierwszy raz i wiedziałam że to Ty. Żadne zamglenie  o podziałach i różnicy wieku mojej pewności nie zmoczyły. Jestem z siebie dumna, bo miło mi się Ciebie słucha. Czuje więlką wieź i chęć przytulania do osoby którą widziałam dwa dni mojego życia. Pragnę zakreślać kreski na ścianie jak więzień. Kreski schodów stopni celów celu. Lub ostatecznie, jeśli to kreślenie odpada, moge je głęboko wciągnąć. ale to chyba nie wypada tak publicznie. Chodzi za mną Awokado.  Czekam na odpowiedź po tym jak pewien nazwijmy to MOSTEK rzucił mym meile o ścianę.  Nie to nie Pszystojniak z pod budki. To pewna specjalna organizacja która pomaga uchodźcom psychosomatycznym. A w kuchni wypadają talerze z szafek !

Jest plusowo. Gówno jest. Prawda jest taka ze pozatym że mam mase myśli różowych i mam postać z która miec dzieci chcę. Ta miłośc co nie.  To pozatym nic nie mam. Nawet nic materialnie wartościowego nie posiadam. Jestem jakby fikcyjna. Napisana opowiedziana, poza mur nic nigdy nie wykroczyło i nic nigdy tam nie zajrzało. Mam ochote byc w Krakowie. Szkoda że mówie to od miesiaca i stoję. Szkoda że tak pogrążona moja głowa. Szkoda że kiedyś nie przyjmowałam pomocy. Szkoda bo teraz jej nie ma. A potrzebuje, w każdym temacie zycia potrzebuje pomocy.  Nie umiem prosić o pomoc.

Pozatym moje mieszkanie oddycha. Oddychają moje kasety i parapet. Bielizna sapie i ściany się pocą.  Wstrzymuje oddech i czuje czuje naprawdę jak to wszystko żyje. Trzymam nogi na krześlę bo jak stoją na podłodze, zanurzają się. TO chyba błoto. Mokre i Zimne. Masakra.

Krytycznie. Bo zastanawiam sie czy to co myslisz i mówisz jest STANDARDEM  i NORMĄ szukam odpowiedzi spolecznej żeby ocenic grunt, żeby wiedziec co myśleć. Japierdole. Dobrze ze zdaje sobie z tego sprawę. Słuchaj dżwięków przywalonych gruzem i przypominam sobie ubiegły rok. Te motywy które jestem w stannie sobie przypomnieć, są konkutrami. Analizuje kontury i wybieram te które pozostaną na zawsze tylko konturem i wspomnieniem które nie ma głębi. Przychodzi czas podsumowań, które w sumie przynoszą same złudne myśli? Wtedy kiedy otwiera sie jakby nowy etap czegość. To się czuje.  Nienawidzę ograniczać ludzi sobą. Swoboda obustronna jest piękna. Jest mnóstwo fatalnych spraw z którymi walczę, walcze też z samym sobą i z myślami że to co myślę, pewnie jest nie dokońca prawdą. Takie tam.  Dziś któryś ale napewno ostati dzien bycia nieporadnym odpoczywaniem . Chyba trzeci.

Początek końca. Początek zawsze jest koncem czegoś. W tym wypadku Twoim końcem żywego i soczystego życia towarzyskiego jest początek pakowania się w związki i wmawianie sobie TAK TO TEN JEDYNY . ŚWIATA PO ZA TOBĄ NIE WIDZE - zawsze kpię z tego zwrotu, bo jest idiotyczny i zakłamany. A w tym wypadku eureką jest to że ja jestem hipokrytką bo działam i idę za tym zwrotem, alo po raz kolejny wstawka o rozdwojeniu jaźni i Dziunią z lustra co jest kompletnym przeciwieństwem CZEGOŚ CO JEST JAKBY MNA, albo stara się być .

ZARZĄDZAJ KNUJ I NARZUCAJ SIĘ !
O tym jak w chwili mini cinimini chuju blady.
O tym jak nie trawicie Toksyn szczerych, jak skomplikowanie okręcacie mi nogi jak wgniatacie gałki w dupe i gdzie pędzisz z tym kutasem
Opowiem wam gdzie mieszkają słonie bo być może wasze oczy w dupie, sięgają tylko do wieży pedała Eifla i rzucajacego sie w oczy las vegas . Dupa lubi świecidełka i zabaweczki. Prężne fiuty.
Ordynarne opanowanie prężę sie i dumam.
Dumam że pawam Dumą .
Pawam czyli że rzygam nią.
Generalnie kiedy wkurwienie oznaka inteligencji tak sądze .
Kiedy nakurwiam sie z Toba i wtedy kiedy musze Ci zakreślać OCZOJEBNYM zakreślaczem zdania ktore są tylko dla CIEBIE. BO KURWA TWOJE OCZY SA W DUPIE I CHUJA WIDZĄ ! Wtedy kiedy jestes mi kumplem od donoszenia mi najświeższych plotek. Wtedy kiedy gwałca mnie pod twoim oknem a ty patrzysz jak dzwonie i kaprysnie walisz sobie dalej konia. Wtedy kiedy potrzebuje gotówki wtedy kocham twoje opanowanie i spokój jesteś tak spokojny i milczący że zapominam że jesteś. Ożywiają cie plotki na temat mojej dupy i kto mi liże jądra o poranku przy blasku palonego trufla. Wszystko razy paręnaście tyle pożytku z toksycznych papilotów. O tym jak wyciągam pierś i pokazuje siebie i nie uwierzysz słyszę że mnie popierdoliło że pojebało że pokurwiło że inne brzydkie wykurwiska mam w bańce. Nigdy nie miałam w zwyczaju likomu lizac dupy nigdy nikt mi nie wlazł na głowe. Zawsze skora do pomocy komuś nie sobie. Zawsze wszystko dla was nie dla mnie. KONEIC KURWA . Staje sie pepkiem pępkiem mojego swiata i dosć !
Męczy mnie monotonia w każdej kategorii. Nudzi mnie wydalanie przez odbyt. Znudził mnie smak słodkiej herbaty. W ogóle zbrzydł mi smak herbaty po którym itak co rusz mam mdłości. Nudza mnie moi właśni ex przyjaciele i fakt że obecnymi też bym sie znudziła dlatego staram się ich nie posiadać ani się o nich nie starać. Chuj mnie strzela jak ludzie potrafią się zmieniać Z WIEKIEM KURWA. PSIA WASZA MAĆ POWAŻNI DOROŚLI OGARNIĘCI ZABIEGANI ZAPRACOWANI ŚLEPI ZACOFANI PRZYJACIELE. Czyiś PRZYJACIELE. BO JUŻ NIE MOI. gudbaj szity !
Nudzą mnie sufity. Nudza mnie ciagle te same problemy moje i otoczenia mnie OTACZAJĄCEGO ! tak kurwa . Ile można o tym samym. Lubie ludzi problematycznych z potężną bazą doświadczeń i blizn. Ze stosem teczek i tłustymi włosami. Generalnie NUDZI MNIE MÓJ PIERWSZY ŚWIAT, który daje mi małe dawki rozpierdolu. Nudzi mnie dłuższy brak zmian mimo że może być najzajebiściej w świecie to itak mnie nudzi motyw wracania w znienawidzone miejsca uprawianie seksu z jednym jednym jednym i tym samym. Nie móc wybaniować bo wyrzuty. BO coś bo coś. Generalnie motyw tej całej miłości która jest dla mnie najznakomitsza jedyna zamyka furtki. Nie potrafię sie z tym pogodzic narazie. BO TO FURTKI niedozwolone w miłości. A może warto stać sie koniem ? W japonkach na oczach ? Boże warto żyć tlyko dla siebie. pierdu pierdu. jakies z dupy to. Tak mnie znudziło pisanie tego że odbiegłam od potencjalnego EFEKTOWNEGO WYWODU. Śmierdze papierosami.




Widzę pełne zmartwienia i kontury szczęścia. Pozbywam się fizycznych wspomnień. Namacalnych wrogów. Namacalnych przyjaciół. Pozbywam się dobrej emocji. Nie dopuszczam ponadprzeciętnego szczęścia. Szczęścia. Słyszę dzwięk szyby wybitej. Jak kiedyś wypadały w internacie. Jak nie myślało się racjonalnie. Nie myślało się o wybitych oczach i powbijanych na sztos w głowy szkła z szóstego piętra. Jak wtedy kiedy nie myślało się nawet że ma się cokolwiek w dupie. Bo nie myślało się w ogóle. Uparcie na ogarniancie. A na chuj.





2007 ROK
/
Poznany na przystanku spytany o fajke,

-szukasz szczęscia?

-Jestes z sekty?

NIe byłeś,ale nadawałbyś sie na wkręcanie.. Dałeś niebieskiego bo tylko te wtedy palilismy, Nie ogladales zycia przez palce, odluzales sie okularami i tą reszta białych i kolorowych. I nuciles w kolo to jedno jedyne nIe boj sie bac.. Zaglubiona mniej niz teraz, a moze bardziej ?ciagle na czyms ciagle po czyms i niebieski za niebieskim, czemu nie czerwone skoro masowo to szło ? pytam umarlego ? zaginionego ? uciekiniera? skurwiela ? Zaapomnij się i tancz..gogle byly twoja przenośnia, patrzyłes na producentke witamin szczęscia i radosci, nie bales sie tego kochales to , zadnych obietnic, byl i nie ma,Patrzył i mowil, przemawial i docieral, calowach, nie chcial niczego wiecej, tylko nieieskiego slonca i pola makowego, jezyny i kołowanie w głowie,liczylismy glizdy, ale po co ? a czemu by nie ? bo beton jest oklepany, ile ty masz lat? dwadziescia ? teraz ja wiem ze to ty szukales szczzescia odrazu to wiedzialam, pomykajace oczy po moich, wcale nie uciekaly, a ja sie wcale nie bałam co ty tam robiles? czemu akurat tam stales? czemu ja pale? nie poznalabym cie gdybym nie paliła..



PALENIE POWAŻNIE NARAŻA NA KRÓTKOTERMINOWE SZCZĘŚCIE CIEBIE I OSOBA W TWOIM OTOCZENIU
/

Bo Tylko Ona wie czy był namacalny czy tylko coś pachniało tytoniem. Cos na kształt postaci która kochać umiała wytworzone chemicznie szczęście i prawdopodobnie prawdziwą miłość.

Kiedyś przecinkiem było ACO ACO ACO ! A teraz sprawdzam JAKTOSIEPISZE. A PIERDOLNAĆ CI?! AAAAAAAAAAAA HUUUUJJJJJ AAAAPSIIIIKKK!!!
/ Madzia..aCO? ty ty ty i ty.. dzidzi dzidzi dzidzi.. kamyczki /






Wszędzie to wszędzie. Burdel i tu. Wyjebka.

CZY> dziś napiszemy o tym jak brzydka kaczka przerodziła się w wypchanego łabędzia? Jak z szarości roztopić plastik. Gdzie wszystko trzeba Ci napisać, pokazać, a najlepiej zrobic za Ciebie. Metafory są świetne. Zresetuję się i wrócę do poprzedniego zdecydowanie lepszego stanu mojego bladego żywota . HA ! I jeszcze dochodzi kwestia niebytu już singiela. Jebana monogamia ? Chyba najbardziej popierdolone motywy w moim życiu dawał mi drugi świat. Teraz jest ten Etap jesieni złotej który idzie w parze ze złotym strzałem idzie z myślami i jebanymi pragnieniami do chuja pana! Poprostu sa chwile, to te chwile kiedy frustracja dosięga szczytu. Wtedy oddłużanie się byle czym jest wysoce atrakcyjne. Lepsze to od taniej rozrywki przed pudłem.... z BOGIEM !






Piję kawę, kawę z mlekiem palę ruskiego fajka i słucham i patrzę. Gołębie słyszę bo siedzą na kominie to je słyszę. Dzięcioły tu są i pukają w gruszę. Nie lubię gruszek. No i co one boją się wron i się chowają i tak śmiesznie nasłuchują i zerkają zza drzewa. Komiczne są. Lubie je. To parka albo kumple bo latają razem. Też bym się bała na ich miejscu tych czarnych śmieciojadów. Czarne atakują koty i wyjadają im oczy. Był tu taki białas - kot. Zamordował jedną z tych śmieciojadek. A one mściwie. Latały za białasem dziobały go w ogon i kurwiły na niego.
Mylę sny z jawą. Słowa powiedziane z myślami. Śnia się odpowiedzi na nie odpowiedziane pytania w słowach na jawie. Powtarzam się. Widzę gesty ze snów. Słowa z myśli które są snem. Słucham i nie słyszę. Irytuje. Odlatuję. Myślę, mówię i się budzę. Budzę, ale słyszę, bo to nie sen. Bo to jawa . Jeezu.
A co mam powiedzieć? Wszystko co powiem może zostać użyte przeciwko mnie. Nauczyłam Cię skurwielstwa, czego absolutnie żałuję. Nic więcej nie nie dodam. Ostatecznie, że mam na wszystko wyjebane, kategorycznie jest sprzeczne z uczuciami. Konkret. Mam glany to daj mi kiepa z blaszanej puchy. Daj mi bucha, zatrzymaj mi w płucach. Cygarki. Cygarki. Piguła konfliktów. Czasowo zmieniających swą półkę. Ten konflikt nie wpisany w żadne księgi. Nie jest zdefiniowany. Bomba kulturowo, wartościowo, ekonomiczna. Wykluczając pokoleniowy. Negocjacje pizgło. Mediacje nie planowane. Nie odbyte. Nie zrealizowane. Tak jak cały wór surrealizmu. Jak tebe zwat konflikt ? - Robokopacz chołodny
A jak już to zrobię. Przed zrobieniem tego. Założę ten gorset, co mnie nigdy w nim nie bzykałeś i tę spódniczkę co jej na oczy nie widziałeś. Ta co ją tylko lustro widuje. I ciągle jest zbyt krótka. Czekam jak urośnie. Ładnie leży. Lubię ja przymierzać. Kołtun zniknie. Tam nie będzie potrzebny. Nadzieja na samoloty w tym niebie. W końcu to niebo. Do czegoś to zobowiązuje. Matka głupców. Bo uszu szkoda na jojczący jazgot. Szkoda mych nóg by do was dochodzić i oglądać wasze mordy na które żal mi oczu. Jesteś pusty, wydrążony w środku lekki, bez kształtny plusz bez oczu. Jesteś wirusem. Wirusem atakującym mój racjonalizm. Kobiecy racjonalizm.
K. NIE. Nimfomania robi się chora. Na zimnym nagrobku z Tatuśkiem. Mówi Ci Tato. Mówi Tatusiu. Mówisz jej córko. Mówisz córeczko. Mamy chorobę psychiczną. To się nawet nie nazywa. To nie ma definicji. Dzieli nas kwadrans, głowa, dzieli noga gumowa. Łączy choroba. Łączy sex. Sex między zwłokami, kośćmi zniczami i krzyżami. Whiskey, Gin, Kwas. Drogie suknie na rozdarcie. Pęd, popęd. Faderfaker. Zwierzęta. Rozgrzewane groby, blask gromnicy, whiskey ze zniczy. Pieprz mnie tatuśku !
Szafa płonie. Co tu zrobić. No co. To głowa siły podnieść nie ma. To ciało sztywne. Widzi kątem skamieniałych oczu promienie. Płomienie. To szafa płonie. Wosk kapie z niej. Wosk leje się i płonie. Doleje się w buty. Zaleje Ci ciało. Zrobi z Cie posąg skulony. Zawiesisz się. Marchew bądź brukiew. To Ty.
Dwie noce ni spała. Pracowała. Fete pewnie wciąga. Bo jak inaczej pociąga. Ma jeszcze siły chodzić. Zaraz owinie się tym kocem z jamnika bez nóg i ogona. Nie sprawia wrażenia zmęczonej. Chodzi. Mówi. Wtrąca swą szyderę. Słuchasz co francuskiego rapu? To dziecko kwiatu wielkie ponętne usta ma. Buzie niemowlęcą ma. Hot doga ze stacji na koszulce ma. Co ona pralkę w tym jamniku ma ? Już czyste. Zjadła koszulkę. ta brudno włosa posiada w swej torbie worek na zwłoki.
Nie karmi zwierzyny. Nie podlewa zieleniny. Wmówi depresje. Wepcha w żołądek garści tabletek. W mózg absurdy. Widzisz wielkie drewniane konie. Patefony. Domy męki. Na grządkach rosną gwoździe. Takie owocne ! Bo takie duże łepki mają te gwoździe. Jego siła perswazji zrobi Ci szambo. Zasra Ci włosy. Wszystkie milimetry kwadratowe ciała włącznie z butami. Odcięcie. Teraz każdy jest podejrzany. Szufladkowany. Obesrany.


Brak Ci uśmiechu, energii, motywacji. Podziwiasz ich siłę. Podziwiasz ich chęci. Przepełnione konstruktywnością dni. Do noska. Na dziąsło. Stymulujące konwersacje. Stymulujące motywację. Boskobiało. Synteza białego. Kupić. Zrób to szybko po kryjomu. I będzie dzień. Dla dobra twego i Twojego, waszego obsranego. W żyłach popłynie konfident.
Najprawdziwsza w tym wszystkim ślina pod twymi ślepiami. Opuchniętymi zarośniętymi polikami. Ślina imitująca ból i łzawe. Nieszczęście twe z braku kobiety na GWAŁT, potomstwa i aktywnej usługi ememes. wtf. Być z Tobą to nie prestiż. Pasztet drobiowy pod pachą. W mordzie dziurawy pies. Nieumiejętność posługiwania się sztućcami. Zębami. Językiem w każdej przystosowanej do niego czynności. Nie konieczność zamykania mordy w chwili wypadania skonsumowanych flaczków z firmowego słoja. OJ ! OJ !OJ ! Bełkot. Wódka. Wódka. Beeeuukot. Zaburzenia poprawnej mowy ojczystej. Nie w wyniku wytrzepanej wcześniej stymulującego konwersację napoju. Wzrokowo słuchowej różnicy brak po amputowaniu Ci ozora.

Wizja absolutna. Ruina. Taki halun. Z kopców wylezą ultra fioletowe spirale. Niczym rury od odkurzaczy. Ssące wszystkie mosty, puby, burdele. Każdą cegiełkę. Każdą deseczkę. Krople wody. Chmury. Samoloty. Kopce będą rosły. Zostaną wypukłości. Góry. Brak poziomu mórz. Ziemia straci kształt kuli. Będzie jak kasztan młody w kolczastej skorupce. Młoda ziemia. Nowy początek. Do wyklucia. Aż wszystko w środku dojrzeje. Stanie się samodzielne. Wszystko!
Błogo. Samoloty widać z okna. One są takie fascynujące. Jaram się. Zawieszam. Myślę czy mnie widzą. Pomacham. Zaśpiewam i zatańczę. Pokazuję im palcem. Patrzcie samolot. Jak do ignorantów. Ślepców. Nie wiedzą co to samolot. Myślę. A może mam schizofrenię. Może wydaje mi się że leci, że go widzę i słyszę. A może one w ogóle nie istnieją. Nikt ich nigdy nie widział. Nikt nie wie co to i jak wygląda. Może dla tego tak się krzywią jak skaczę z radości na samolot. Mają mnie za wariatkę.
Tobie luksusów. Miejsca do porannej higieny. Rączki, ząbki, penis. Mydełka, płyniki, kremiki. Wody ciepłej. Nie ma. Ręcznika. Nie ma. Burżuju z osiedla strzeżonego. Rozpieszczony mitoman. Cipka taka. Kazali by Ci laskę zrobić. Spytał być czy z połykiem. Taka to cipka. Srająca po portkach przed drechem. Nocą i wpierdolem. Zajebisty leszczyk ze Stolnicy. Stolica lepszą ma wódeczkę. Fajki. Fajniejsze drzewka. Kupki na trawniczkach. I ma najznakomitszy pałac kultury i nauki !
I Dresiarstwo tam takie jakby lepsze, nie ? Bardziej dresiarskie. Agresywne. Brutale. Stanowcze.
Pięć złoty albo w ryj. Dycha może być ? Cipa. Napędzasz ten ruch. Napędzasz drecha do kolejnej takiej akcji.
Napędza to. Prąd z maszyny. Prąd z automatu. Jak batoniki, Fanta i Sprite. Na drobne. Na pięciozłotówki. Gumki zapewne też z maszyny Oxygen czy inne barachło. Już wie gdzie trzymasz pieniądze. Pod radiem. Nad popielniczką. Wychodzisz. Nie patrzy. Nie zerka w tamtą stronę ani chwili. Oczy jej nie uciekają. Tylko w głowie myśli że jak spojrzy ryknie syrena. Alarmy. Światła. Neony. Z kanałów wypełznie FBI. A z nieba usłyszy rozkazy. Te polecenia. Proszę opuścić pojazd. Ręce na masce. Nogi szeroko rozstawione.

Trąbi. Kuuuurwa, co spojrzała ? Co. Oko jej uciekło? A może już jej tam nie ma? Może zabrała tą mamonę i pije teraz kolorowego drinka. Nie. To ten kretyn zastawił wjazd tym pieprzonym, z automatyzowanym autem.
Wiesz, dziwne, skurwione uczucie. Przyjeżdża Ci pod dom prawie. Już wie gdzie mieszkasz. Zna Twoje imię, nazwisko, pesel i nip. Każdy problem w głowie i na. Na poprzednim, pierwszym spotkaniu postanowiła opowiedzieć o całym swoim życiu. Jak głupia. Zagubiona taka mała szuja. Taka zagubiona. To dupy da, albo laskę chociaż zrobi.

I wsiada. Czuje co czeka ją. Pełna nadziei jednak. Porozmawia. Pozna go znowu. Na nowo. Tą jego zmyśloną osobę. Bo nie pamięta go. Nie pamięta jak pocięło jej pietę i dupę też.

No to siedzi. Mówi że czysto jak zwykle. On że bałagan - bo to pedant. Jej pachnie jemu śmierdzi. Kontrasty estetyczno wzrokowo węchowe. Coś tam pyta. Znowu pyta i ciągle pyta. No to się wkurwia że za dużo pyta. No to zapytuje czemu nie zapytywać pytań. Milczy. Pauza. On mówi żeby teraz pytać. Zdecyduj się szujo. A jak już pyta to znowu że mu chyba nie odpowiadają te pytania. Odpowiadaj cokolwiek. Zachowaj pozory. Bądź idealny. Postaraj się to i ona się postara. MTV. Nie było rozmowy - nie było dupy. Ciężki twój los. Psia krew.

I że jej się nic nie chce, potem słyszy. Nawet bzykać, ale tego NIC po za bzykaniem nie słyszy. Cóż to jest to NIC. Pozory to podstawa. Bo to wymagająca osobowości.

Schizowe są te Twoje automatyczne szybki. Góra. Dół. Góra. Dół. Jednym małym paluszkiem. Tym od dubania w nosie i uchu. Od aplikowania tampona. A Ty co robisz się pyta. W transie jestem. Wzrok nienormalny. Wzrok świra. W transie kotku. Ach ta technologia posuwa się tak szybko i boleśnie. A ty co pedant. Nie posunąłeś
Mały spid. Naturalny. Słońce skruszone. Wkręcone w bibułkę. Złoty pył. Taniec. Drinki darmowe. Sceny histeryczne. Milusią jest i słodziusieńką. A jak już wyssa wszystko czego pragnie, odstawia go z kwitkiem. Tu się zgina dziób pingwina. I w twarz i w jądra. W pupkę klapsik. W twarz chlusnąć. Bo resztek nie spija. A co się będzie tapir ślinił. Za świntuszy mi cały mój lateks i butki z uszu słonia. Gepardzie rajstopki. Nie pluj się. Już piła. Weźmiesz ją do swego auta. A co jak Ci zasra siedzenie. Obrzyga tapicerkę. Poprzestawiasz jej klamoty ?


archiwum

2009
lipiec(6)
sierpien(6)
wrzesień(5)
październik(2)
listopad(2)
grudzień(1)

2010
styczeń(2)
kwiecień(2)
listopad(5)
grudzień(1)

2011
styczeń(1)
luty(5)
kwiecień(1)
sierpien(1)
wrzesień(1)

Mój Profil

Podlinkuj

brak kategorii (41)
wszystkie (41)

aco (1)bród (2)burdel (2)chuj (1)cygarki (1)drink (1)dupa (1)dymać (1)fajki (2)fiuty (1)góry (1)głowa (1)halun (1)jajce jak berety (1)koniec (2)koty (1)kupa (1)lodowy pingwin (1)morda (1)morze (1)nowość (1)oczy (1)ograniczenie (1)ordynarność (1)ozor (1)palony trufel (1)piękno (1)plotki (1)początek (1)ponętność (1)porażka (1)prawda (1)przyjaźń (2)pukać (1)pępek (1)rzygi (1)skruszone słońce (1)smród (2)spid (1)społeczeństwo (1)syf (2)szczęscie (1)toksyny (1)ubóstwo (1)wizja (1)wykurwy (1)wódka (1)zeby (1)zmród (1)złoty pył (1)2007 (1)



design

Toksyczna + Thecoracje.